BarcaNews » Barca » Wywiad z Villą

Wywiad z Villą

by Maciek Marczak on wtorek, Sierpień 9th, 2011

Dzisiaj David Villa udzielił bardzo fajnego wywiadu. Pytania były bardzo ciekawe,a odpowiedzi Villi jeszcze ciekawsze. Ja czytałem ten wywiad 2 razy. Zazwyczaj nie przepadam za wywiadami, ale jak wywiad odbywa się z dobrym zawodnikiem w tym przypadku z Villą to warto go przeczytać. Przypominam, że już o 21:45 odbędzie się mecz Barca-Espanyol.

Wywiad z Villą

W zeszłym roku nie uczestniczyłeś w presezonie. Jak oceniasz swój pierwszy okres przygotowawczy z Barçą?

Cóż, z nadzieją i chęcią gry. To mój pierwszy presezon w barwach Barcelony, ale w poprzednich latach w ogóle miałem niewiele możliwości uczestniczenia w nich. Tego rodzaju przygotowania to kluczowy czynnik aby czuć się dobrze podczas długiego sezonu. Brak możliwości dobrego przygotowania było pewnego rodzaju wyrównaniem szans.

Pep powiedział na konferencji, że jesteś w znakomitej formie fizycznej. Tylko podczas jednego meczu – przeciwko Manchesterowi United – byłeś poniżej swego poziomu.

Tak, zgadzam się z Misterem. Tamtego dnia, podczas meczu z United, nie byłem w najlepszej dyspozycji. Rozmawiałem na ten temat z trenerem. Wiedział co się stało, bo widział mnie na boisku. Szczęśliwie przezwyciężyłem to. Nie wiem czy był to efekt temperatury, ale w pierwszej połowie czułem się zmęczony, wręcz zamęczony. Ale w innych spotkaniach czułem się bardzo dobrze.

Napastnik żyje dla bramek?

Zawsze staram się robić więcej niż tylko strzelać bramki. Najważniejszym w naszym zespole jest oczywiście Leo. Lubię strzelać gdy mam okazję, ale robię również inne rzeczy na boisku. Wiem, że trener ceni tego typu pracę.

Niektórzy twierdzą, że napastnik powinien być samolubny.

Myślę, że ta, ale w dobry tego słowa znaczeniu.

To znaczy?

Zawsze trzeba myśleć o drużynie, kiedy przygotowujesz się do meczu, podczas rozgrzewki, musisz myśleć o golach. To jest ta samolubność, którą mam na myśli. W głowie musisz mieć: „dzisiaj strzelę bramkę.” Nie ma to nic wspólnego z tym, że muszę być samolubny, podczas gdy kolega jest na lepszej pozycji.

Czujesz się źle gdy nie strzelasz bramek, a zespół ciągle wygrywa?

Napastnik zawsze potrzebuje goli, by czuć się dobrze, ale jeśli drużyna wygrywa, nawet bez mojej pomocy, to odczuwam udział w wygranej.

Cierpisz z powodu braku bramek?

Myślę, że wewnętrznie nie mam takie poczucia, ale to prawda, że wielu napastników jest ocenianych przez media, przez pryzmat strzelonych lub nie bramek.

Jak skupiasz się na bramkach?

Zawsze o nich myślę, staram się wykonywać swą pracę na boisku i zawsze mam nadzieję na bramkę – starając się być w odpowiednim miejscu i czasie. Są piękne bramki, kiedy piłka mija trzech zawodników i wpada w okienko, ale są też bramki po rykoszecie lub po prostu piłka spada Ci na nogę i nie możesz nie strzelić. W ostatecznym rozrachunku są one równe sobie, czy jest to golazo czy zwykłe przyłożenie nogi.

Nawiązując do pięknych bramek, Xavi powiedział, że nigdy nie był tak szczęśliwy jak wtedy gdy Villa trafił w finale na Wembley.

Cieszę się, że tak powiedział, wiedział, że bardzo tego chciałem. Bycie częścią historii tak wspaniałego klubu, to najlepsze co mogło się mi przytrafić. Dla mnie był to niesamowicie ważny gol, ponieważ pomimo tego, że prowadziliśmy z United 2:1, sytuacja była skomplikowana. Po tej bramce zrozumieliśmy, że finał jest nasz. Ze względu na symbolikę, na mityczne miejsce, długą passę bez bramki, ze względu na te wszystkie rzeczy, ten gol był najważniejszy w moim życiu.

Ale gdybyś nie strzelił na Wembley to jednak ciągle miałeś w zanadrzu dwie bramki przeciwko Madrytowi podczas manity.

To był wspaniały mecz dla mnie. Może dlatego, że zagraliśmy wtedy niezwykle zespołowo, a nie indywidualnie. Dwa najlepsze mecze poprzedniego sezonu to ten z Realem (5:0) i ten z United na Wembley. One był najwspanialsze.

Dużo graliście z Madrytem w poprzednim sezonie.

Napięte mecze, wiele było momentów, które nie były dobre dla piłki nożnej. Rozegranie czterech klasyków w osiemnaście dni, La Liga, Liga Mistrzów, Puchar Króla. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach nie zobaczymy tego wszystkiego.

Superpuchar tuż tuż.

Tak, będziemy walczyć o ten tytuł z zaangażowaniem.

Gra dla Barçy jest prosta czy trudna?

Mógłbym podać tysiąc przymiotników opisujących jak wspaniale jest grać w Barcelonie. Ale na pewno nie jest to słowo – prosta. Jest skomplikowana. W Barcelonie grają wybrańcy, najlepsi. Dla mnie było to osobiste wyzwanie i będzie tak długo, jak długo będę tu pozostawał. Gra w takim zespole to powód do dumy, dla każdego. Dla mnie to było wyzwanie bo znałem wcześniej wielu piłkarzy z Barçy. Miałem marzenie, nie tylko w ostatnim roku, ale przez ostatnie trzy lata gry w Valencii, by przejść do Barcelony. Kiedy grasz z najlepszymi pomocnikami, podającymi na świecie czujesz się komfortowo.

Przeżyłeś podobną historię do tej, którą przeżywa obecnie Fábregas, jego imię jest łączone z Barceloną od kilku sezonów, a ty czekałeś aż trzy na podpisanie kontraktu.

To jest dość trudne. Spróbuję z nim porozmawiać, nie o tym jak przebiega transfer, ponieważ to wszystko jest zwariowane nawet bez moich pytań, ale po to by go wesprzeć, zapytać czy czegoś potrzebuje, poradzić. Ja również przez to przeszedłem. Mam nadzieję, że ta sytuacja zakończy się tak samo jak moja. On jest silny, każdego lata dojrzewa i wspólnie stajemy się lepsi. Nie tylko dlatego, że gramy razem w reprezentacji, ale dlatego, że jestem jego przyjacielem i życzę mu wszystkiego najlepszego.

Alexis Sanchez powiedział, że najważniejszą rzeczą w sprawie transferu był telefon od Pepa. Czy w twoim przypadku też tak było?

Tak, kiedy trener najlepszego zespołu na świecie wykonuje do Ciebie osobiście telefon, a ty widzisz tych wszystkich wspaniałych piłkarzy w jego zespole i otrzymujesz do niego zaproszenie, staje się oczywiste, że zamykasz wszystkie inne drzwi. Wszyscy tak robią. To zaszczyt stać się Culé dla każdego piłkarza przybywającego tutaj. Tak było z Alexisem, który miał pięć czy sześć bardzo poważnych ofert, a wybrał grę tutaj.

Alves powiedział kiedyś, że jeśli Pep kazałby mu wyskoczyć przez okno, bo byłoby to dla niego i zespołu dobre, to by to zrobił. Czy ten poziom zaufania jest konieczny by osiągnąć mistrzostwo?

Tak, to coś co Pep doprowadził do wirtuozerii. Analizuje wszystko bardzo dobrze, gdy coś mówi to zwykle Cię przekonuje, wierzysz w to co mówi. Wszystko co mówi będzie dobre i dla Ciebie i zespołu.

Villa, symbol zaangażowania, wiele przeszedłeś w dzieciństwie – złamana kość udowa, która zahamowała rozwój. Odziedziczyłeś to po rodzicach?

Szczególnie po rodzicach. Nie tylko w futbolu, ale i w życiu nie jest prosto. Do wszystkiego dochodzi się ciężką pracą. Jestem dumny z tego co osiągnąłem. Miałem szczęści, że złamanie przydarzyło się gdy miałem cztery lata. Nie mam żadnych złych lub dobrych wspomnień z tamtego okresu, bo gonie pamiętam.

Gdy jeszcze grałeś w Valencii, ktoś spytał Cię o to kogoś byś wybrał; Cristiano czy Leo? Powiedziałeś Leo.

Nie widziałem nikogo podobnego do niego na boisku. Słuchaj, jest wielu cudownych piłkarzy na przestrzeni dziejów, ale – z szacunkiem dla opinii innych ludzi – nikt nawet nie zbliżył się do Leo.

Czy to prawda, że w zeszłym sezonie, Twoim punktem odniesienia był Pedro?

Tak, grał przez wiele lat w zespołach Pepa. Szczególnie sposób poruszania się po boisku, jest prawie perfekcyjny. Dla mnie jest punktem odniesienia, ponieważ robi dokładnie to, o co prosi go trener. Jeśli mam pytania jak grać, patrzę na Pedro.

Powiesz coś podnoszącego na duchu, przed Superpucharem?

Ważne abyśmy wygrali i strzelili dużo bramek, ale presezon rządzi się swoimi prawami. Wygrana jest ważna dla morale zespołu, ale nie kluczowa. Wierzymy, że będziemy w gotowi do rywalizacji.

Na zakończenie, Twoja starsza córka jest fanką Puyola, nawet wtedy gdy grałeś w Walencji. Spotkała już swego idola?

Tak, na początku była onieśmielona, ale teraz nabrała zaufania i jest bardziej ośmielona w jego obecności.

Twoje pierwsze wspomnienie Blaugrana?

Romario i Ronaldo w ich najlepszych latach w Barcelonie. Chciałem być napastnikiem i od małego przypatrywałem się im obu. Pierwsze wspomnienie o ofensywnym futbolu to Romario.

Masz innych idoli z Barcelony?

Tak, w pokoju miałem plakat z Guardiolą. Nie mówiłem mu tego, bo trochę się wstydzę (śmiech).

źródło wywiadu:
WWW.fcbarca.com

Share on Facebook
Share on Twitter

Leave a Reply